Wydanie: 145
Tak, jakby to był pierwszy raz
Chciałbym wierzyć, że będę patrzył na ten nowy rok tak, jak wtedy, gdy po raz pierwszy 365 dni otwarło się przed moimi oczami. Widzieć ludzi wokół mnie, być zaskoczony i zdumiony, szczęśliwie odkrywając, że są po mojej stronie i dzielić coś o czym tak często się mówi, tak rzadko rozumie, a nazywa miłością.
Wejdę do pierwszego autobusu jaki spotkam, bez pytania dokąd jedzie i wysiądę jak tylko zobaczę coś, co przyciągnie moją uwagę. Przejdę obok żebraka, który poprosi mnie o drobne. Być może coś mu dam, może pomyślę, że wyda wszystko na picie i po prostu go minę - słysząc jego wyzwiska i rozumiejąc, że taki jest jego sposób na komunikację ze mną. Przejdę obok ludzi próbujących zepsuć budkę telefoniczną. Może spróbuję ich powstrzymać, może zrozumiem, że postępują tak, bo nie mają nikogo po drugiej stronie słuchawki i że w taki sposób chcą odpędzić samotność.
Każdego z tych 365 dni będę patrzył na wszystko i wszystkich tak, jakby to był pierwszy raz - zwłaszcza na małe rzeczy, do których nie przywykłem, o których magii zapomniałem. Na przykład klawisze mojego komputera, którym poruszam, przy użyciu własnej energii, której nie potrafię zrozumieć. Papier, który pojawia się na ekranie i przez długi czas nie ukaże się w fizycznej formie, mimo że wydaje mi się, iż piszę na białej kartce, na której mogę dokonywać korekt, przy pomocy klawisza. Po stronie monitora znajdują się jakieś dokumenty, których nie mam cierpliwości poukładać, lecz jeśli odkryję, że kryją coś nowego, wtedy wszystkie te listy, memoranda, wycinki z gazet i paragony zaczną żyć własnym życiem i opowiedzą mi różne historie o przeszłości i przyszłości. Tak wiele rzeczy na świecie, tak wiele przebytych ścieżek, tyle wejść i wyjść w moim życiu.
Zamierzam włożyć koszulę, którą często noszę i po raz pierwszy zwrócić uwagę na metkę i krój oraz wyobrazić sobie ręce, które ją zaprojektowały i maszyny, które zmieniły ten projekt w coś materialnego i widzialnego.
Nawet jeśli rzeczy, do których jestem przyzwyczajony - takie jak mój łuk i strzały, śniadanie, kubek kawy, znoszone buty, które stały się przedłużeniem moich stóp - zostaną obleczone tajemnicą do odkrycia. Niech wszystko, czego dotykają moje dłonie, moje oczy widzą, a moje usta smakują, będzie teraz inne, mimo że były takie same przez wiele lat.
W ten sposób przestaną być martwą naturą, a zaczną przekazywać sekret, jaki był przy mnie przez tak długi czas i pokażą mi cud ponownego przeżycia emocji znoszonych już przez rutynę.
Chcę spojrzeć po raz pierwszy na słońce, jeśli wzejdzie jutro lub na chmury, jeśli będzie pochmurna pogoda. Nad moją głową jest niebo, które przez cały okres trwania ludzkości - przez tysiące lat obserwacji - pomagało uzyskać całą serię rozsądnych wyjaśnień. Cóż, zapomnę wszystko, co wiem na temat gwiazd, a one jeszcze raz zamienią się w anioły lub dzieci lub cokolwiek innego, w co poczuję potrzebę by wierzyć w danej chwili.
Czas i życie zmieniło wszystko w coś doskonale zrozumiałego - a ja potrzebuję tajemnicy, grzmotu, który jest raczej głosem rozgniewanego boga, niż zwykłym wyładowaniem elektrycznym, powodującym wibrację w atmosferze. Chcę ponownie wypełnić moje życie fantazją, gdyż rozgniewany bóg jest dużo bardziej ciekawy, przerażający i interesujący niż zjawisko fizyczne.
I wreszcie, pozwól mi spojrzeć na każdy z tych 365 dni, tak jakby był to pierwszy raz kiedy kontaktowałem się z moim ciałem i duszą. Niech patrzę na tę osobę, która chodzi, czuje i mówi jak każda inna, chcę czuć się zdumiony najprostszymi czynnościami, jak pogawędka z listonoszem, otwieranie listów, obserwowanie żony, śpiącej u mojego boku i zastanawianie się przy tym o czym ona śni.
W ten sposób pozostanę taki, jaki jestem i taki, jaki chciałbym być, ciągle zdumiony samym sobą. Taki jakim nie stworzył mnie ojciec, matka, ani szkoła ale ukształtowało wszystko to, co przeżyłem - o czym nagle zapomniałem i co ponownie odkrywam.
Tłumaczenie: JR