Podczas mojej ostatniej przeprowadzki znalazłem notatki
z mojej rozmowy z J., należącego do R.A.M., małego bractwa, którego zadaniem
jest studiowanie tradycji języka mówionego i symbolicznego znaczenia słów.
Znalezione notatki pochodziły ze spotkań, które odbyły się między 1982
a 1990 r. Ostatnio zapytałem się mojego towarzysza rozmów czy mogę podzielić
się częścią tego tekstu z moimi czytelnikami. Zgodził się i niektóre z
zapisków zostały opublikowane w pierwszych dwóch wydaniach Wojownika Światła.
Przekształciłem tekst w dialog, aby poprawić czytelność przekazu. Nie
są to więc dokładnie te słowa, jakich użył J., jednak sens jest całkowicie
wierny przekazowi jaki usłyszałem. Teksty nie są ułożone w chronologicznym
porządku. Zdecydowałem, aby jako pierwszy przytoczyć zapis rozmów z 1986
r., kiedy to J. Nalegał abym wyruszył drogą do Santiago.
- Powiedziałeś, że droga do Santiago jest ważna.
Dla niej trzeba na jakiś czas porzucić wszystko: rodzinę, pracę, plany
na przyszłość. Nie wiem czy kiedy wrócę wszystko będzie takie samo. - Szczerze, mam nadzieję, że nie będzie. - Czy powinienem narażać się na ryzyko stracenia wszystkiego, co zdołałem
osiągnąć do tej pory? - Stracenia czego? Człowiek może zdobyć lub stracić jedynie duszę. Oprócz
swojego życia nie ma niczego. Przeszłe lub przyszłe wcielenia nie mają
znaczenia - w tej chwili prowadzisz właśnie to i powinieneś iść przez
nie spokojnie, ze zrozumieniem, w radości i z zapałem. Nie wolno ci stracić
swojego zapału. - Mam żonę, którą kocham. - (śmiech) To jest najbardziej powszechna wymówka, w dodatku najgłupsza
ze wszystkich.
Miłość nigdy nie stara się zawrócić człowieka z drogi do realizacji jego
marzeń. Jeśli twoja żona rzeczywiście cię kocha, będzie chciała wszystkiego,
co jest dla ciebie najlepsze. Tak czy inaczej nie masz kobiety, którą
kochasz, ta kobieta nie jest twoja. To, co jest twoje, to energia miłości
, do której zmierzasz, a która się w twojej żonie znajduje. Możesz ten
cel zdobywać z każdego miejsca. - A jeśli brakuje mi pieniędzy na pielgrzymkę? - Podróż nie przynosi ze sobą pytania o pieniądze,
ale o bagaż. Spędziłeś dużą część swojego życia krążąc po świecie jako
hipis. Jakich pieniędzy wtedy potrzebowałeś? Trudno było ci pozwolić sobie
na bilety, a jednak jestem przekonany, że były to jedne z twoich najlepszych
lat życia - kiepskie jedzenie, sypianie na dworcach kolejowych, bez możliwości
komunikowania się z powodu języka; będąc zmuszonym zawierzyć innym ludziom,
dającym ci schronienie, gdzie mógłbyś spędzić noc. "Podróże są uświęcone. Ludzie podróżowali od
początku swojego istnienia, w poszukiwaniu żywności, terenów na wypas
zwierząt lub łagodniejszych klimatów. Niewielu ludzi jest w stanie zrozumieć
świat nie opuszczając swojego podziemnego miasta. Kiedy podróżujesz -
nie mówię tu o turystyce, ale o samotnym doświadczaniu podróży. 1) Zmiana miejsca, ochronne bariery przestają istnieć. Początek może być
zatrważający, ale wkrótce przyzwyczajamy się i zaczynamy rozumieć jak
wiele interesujących rzeczy znajduje się za murem własnego ogrodu. 2) Ponieważ samotność może być wielka i uciążliwa,
człowiek jest otwarty na ludzi. Zaczyna, co nie było w jego zwyczaju,
zagadywać innych - kelnerów, obsługę hotelową, pasażerów siedzących na
sąsiednim siedzeniu w autobusie. 3) Człowiek zaczyna polegać na innych w każdej sytuacji:
szukając hotelu, kupując coś, dowiadując się jak złapać następny pociąg.
Zaczyna rozumieć, że nie ma w tym niczego złego - wręcz przeciwnie, to
jest błogosławieństwo. 4) Zaczyna mówić językiem, którego nie rozumie, używać
pieniędzy, których wartości nie zna, wędruje po ulicach, po których nigdy
wcześniej nie chodził. Wie, że jego stare JA, ze wszystkim, czego zdołało
się nauczyć, jest całkowicie bezużyteczne w obliczu nowych wyzwań i zaczyna
odkrywać to, co ma ukryte głęboko w podświadomości, jest to coś dużo bardziej
interesującego, żądnego przygód, otwartego na świat i nowe doświadczenia. "Podróż jest porzuceniem osoby, którą starasz
się być, a jednocześnie wcielaniem się w osobę, którą jest się w rzeczywistości"
|
|