Wydanie: 112
Od rana pada rzęsisty deszcz, temperatura zbliża się do 3 stopni Celsjusza.
Zdecydowałem się, aby pójść na spacer - czuję, że jeżeli nie będę spacerował
codziennie, to nie będę w stanie pracować- ale wieje silny wiatr, więc
już po 10 minutach wracam do samochodu.
Wziąłem gazetę ze skrzynki pocztowej, nic ciekawego w niej nie ma, nic
oprócz rzeczy, o których -jak zadecydowali dziennikarze- powinniśmy wiedzieć,
które powinniśmy prześledzić i do których powinniśmy się jakoś ustosunkować.
Idę do komputera przeczytać swoje e-maile.
Nic nowego, tylko jakieś decyzje bez żadnego znaczenia, do których mogę
powrócić później.
Próbuję poćwiczyć trochę strzelanie z łuku, ale wiatr ciągle wieje tak
mocno, iż staje się to niemożliwe. Napisałem już swoją jedną na pół roku
książkę, która tym razem zatytułowana jest "Zahir", i wciąż pozostał
tydzień do jej publikacji. Napisałem już także tekst do swojej rubryki,
która publikuję w Internecie. Napisałem już newsletter dla swojej strony
w sieci. Zrobiłem sobie badanie żołądka, które na szczęście nie wykryło
niczego nienormalnego (naprawdę przestraszyli mnie koniecznością wciskania
rury w dół mojego gardła, ale jak się okazało - to nie jest aż takie
straszne). Byłem u stomatologa. Bilety na moją następną podróż samolotem,
które nie przychodziły od dłuższej chwili, wreszcie dotarły do mnie za
sprawą ekspresowej poczty. Jest kilka rzeczy, które muszę zrobić jutro
i skończyłem robić wczoraj, ale dzisiaj?
Dzisiaj nie ma absolutnie żadnej rzeczy, na której mógłbym skoncentrować
swoją uwagę.
To mnie przeraża: czy nie powinienem czegoś robić? Jeśli chcesz wymyślić
jakąś pracę, to nie musisz się bardzo starać - zawsze są jakieś projekty,
które trzeba rozwijać, żarówki które wymagają wymiany, suche liście które
trzeba zamieść, książki które musza być uprzątnięte, pliki komputerowe,
które trzeba uporządkować, i tak dalej. Ale gdyby tak po prostu stawić
czoła absolutnej pustce?
Wkładam czapkę, ciepłe ubranie i kurtkę przeciwdeszczową i wychodzę do
ogrodu - tak ubrany będę mógł znosić zimno przez następne cztery lub
pięć godzin. Siadam na mokrej trawie i zaczynam robić w myślach listę
rzeczy, które przebiegają przez mój umysł:
A) Jestem bezużyteczny. W tej chwili każdy jest zajęty, ciężko pracuje.
Odpowiedź: Ja też ciężko pracuję, czasem 12 godzin dziennie. Dzisiaj,
przypadkowo, nie mam nic do zrobienia.
B) Nie mam przyjaciół. Tak oto jestem tu sam, jeden z najbardziej znanych
pisarzy na świecie, którego telefon nie dzwoni.
Odpowiedź: Oczywiście, że mam przyjaciół. Ale oni wiedzą jak szanować
moją potrzebę izolacji, kiedy jestem w starym młynie w St. Martin we
Francji.
C) Musze kupić jakiś klej.
Tak, właśnie przypomniałem sobie, że wczoraj skończył mi się klej. Dlaczego
by nie wsiąść teraz do samochodu i nie pojechać do najbliższego miasta?
I ta myśl przynosi nagłe opamiętanie. Dlaczego to takie trudne, aby pozostać
tu gdzie jestem teraz, bez robienia niczego?
Seria myśli przechodzi przez moją głowę: przyjaciele, którzy martwią
się o rzeczy, które jeszcze się nie nastały. Znajomi, którzy wiedzą jak
wypełnić każdą minutę ich życia zadaniami, które wydają mi się absurdalne.
Bezsensowne wymiany zdań. Długie rozmowy telefoniczne, by nie powiedzieć
nic ważnego.
Szefowie w biurach, którzy wymyślają innym pracę, by uzasadnić swoją
posadę. Pracownicy, którzy boją się, ponieważ dzisiaj nie dostali nic
ważnego do zrobienia i to może oznaczać, że już nie są przydatni. Matki,
które dręczą się, ponieważ ich dzieci opuściły dom. Studenci, którzy
męczą się przez studia, testy, egzaminy.
Długo się zastanawiam, trwa trudna walka z samym sobą - by nie wstać i nie
iść do papierniczego, aby kupić brakujący klej. Udręka się pogłębia, ale jestem
zdeterminowany, aby pozostać tutaj bez robienia niczego przynajmniej przez
kilka godzin. Krok po kroku, niepokój ustępuje drogi kontemplacji i zaczynam
słuchać głosu swojej duszy. Ona umierała z chęci rozmowy ze mną, lecz ja zawsze
jestem zbyt zajęty,
Wiatr nadal wieje bardzo mocno, wiem że jest zimno i że jutro pewnie będę musiał
kupić ten klej. Nie robię nic i jednocześnie robię najważniejszą rzecz w życiu
człowieka: słucham tego, co musiałem usłyszeć od samego siebie.
Tłumaczenie: Emuś