Wydanie: 84

Nieboszczyk w pidżamie

lay
Życzę Wszystkim Wesołych Świąt! Powinniśmy je obchodzić wspólnie z naszymi rodzinami i przyjaciółmi, w duchu braterstwa i pojednania. Niemniej jednak, powinniśmy pamiętać, że w tej samej chwili, na świecie, żyją miliony samotnych ludzi.
   Pamiętam artykuł w Internecie, w którym napisano, że w Tokio znaleziono nieboszczyka, ubranego w pidżamę. Co z tego? Byłem przekonany, że większość ludzi umiera w pidżamie: a) we śnie, co jest błogosławieństwem; b) wśród bliskich lub na szpitalnym łóżku - śmierć nie przychodzi szybko, więc wszyscy mają czas, aby przyzwyczaić się do przyjścia "niepożądanego", jak mówi brazylijski poeta Manuel Bandeira.
   W internetowym artykule przeczytałe dalej: zmarł w swoim pokoju. Tak więc, hipoteza, dotycząca szpitala jest wykluczona. Pozostaje zatem jeszcze jedna możliwość: śmierć w trakcie snu, bez cierpień, bez świadomości, że nie zobaczy się już światła dnia.
    Istnieje jednak jeszcze inna możliwość: nagły śmiertelny atak. Ci, którzy odwiedzili Tokio, wiedzą, że to gigantyczne miasto, jest jednocześnie jednym z najbardziej bezpiecznych miejsc na ziemi. Pamiętam, kiedy pewnego razu zatrzymaliśmy się z moim wydawcą, aby coś zjeść przed wycieczką po Japonii - wszystkie nasze walizki,
znajdowały się na widoku, leżąc na tylnym siedzeniu samochodu. Natychmiast zwróciłem uwagę, że to bardzo niebezpieczne, ktoś z pewnością będzie tędy przechodził, zauważy bagaż, zabierze go i ucieknie; razem z naszymi ubraniami, dokumentami i tak dalej. Mój wydawca, po prostu uśmiechnął się i powiedział abym się nie martwił - nie słyszał o takim zdarzeniu przez wszystkie lata swojego życia (rzeczywiście, nic złego nie stało się z naszymi walizkami, chociaż siedziałem w napięciu przez cały obiad).
   Powróćmy jednak do naszego martwego człowieka w pidżamie. Nie było żadnych znaków walki czy przemocy. Oficer Stołecznej Policji stwierdził, że był to przypadek nagłego ataku serca. Hipoteza o zabójstwie została wyeliminowana. Ciało znaleźli robotnicy firmy budowlanej, na drugim piętrze budynku w kompleksie mieszkalnym, który był już prawie całkowicie zburzony. Wszystko wskazywało na to, że nieboszczyk w pidżamie, nie mogąc znaleźć mieszkania w jednym z najbardziej zatłoczonych i drogich miast na świecie, zdecydował się zamieszkać, w miejscu, gdzie nikt nie zażąda płacenia czynszu. Jednak najbardziej tragiczny w tej całej historii jest fakt, że w chwili znalezienia, martwy człowiek, był już tylko szkieletem obleczonym w pidżamę. Obok niego leżała gazeta z 20 lutego 1984 roku, kalendarz na stole wskazywał tę samą datę. Innymi słowy, nieboszczyk leżał w
takim stanie już od dwudziestu lat. Nikt nie zauważył jego nieobecności.
   Człowiek został zidentyfikowany, jako były pracownik firmy, budującej ten kompleks mieszkalny. Mężczyzna wprowadził się tam we wczesnych latach osiemdziesiątych, po rozwodzie z żoną. Miał ponad pięćdziesiąt lat, kiedy nagle, czytając gazetę, opuścił ten świat. Jego była żona nigdy go nie szukała. Odkryto, że firma, w której mężczyzna pracował, zbankrutowała krótko po tym, jak budynek został ukończony. Powodem był brak zainteresowania mieszkaniami. Nikt w firmie nie dziwił się nieobecnością mężczyzny. Jego przyjaciele doszli do wniosku, że nie pojawił się już w pracy, gdyż pożyczył pieniądze, których nie był w stanie oddać. Na końcu dowiadujemy się, że szczątki mężczyzny, zostały przekazane jego byłej żonie.
   Skończyłem czytać artykuł i zacząłem zastanawiać się nad ostatnim zdaniem: eks-żona żyła i przez dwadzieścia lat nie próbowała szukać swojego męża. O czym myślała? Że już jej nie kocha, że zdecydował się wyrzucić ją na zawsze ze swojego życia; że spotkał inną kobietę i zniknął bez śladu; że takie jest życie: po zakończonym procesie rozwodowym nie ma powodu, aby kontynuować związek, który zgodnie z prawem został zakończony. Wyobrażam sobie, co musiała czuć, kiedy dowiedziała się jaki los spotkał człowieka, z którym kiedyś przeżywała szczęśliwe chwile swojego życia.
    Zaraz potem pomyślałem o nieboszczyku w pidżamie, o jego samotności i beznadziei, o tym, że przez dwadzieścia lat nikt na tym całym wielkim świecie nie zorientował się, iż nasz bohater po prostu zniknął bez śladu. Wnioski, do jakich doszedłem, są gorsze niż uczucie głodu i pragnienia, gorsze niż bezrobocie, niż cierpienie z powodu miłości, niż rozpacz spowodowana jakąś porażką - gorsza od tego wszystkiego jest świadomość, że absolutnie nikt na tym świecie o nas się nie troszczy. Pomódlmy się o spokój duszy tego człowieka i podziękujmy mu za uświadomienie nam jak ważni w życiu są przyjaciele.

Tłumaczenie: JR