Wydanie: 103

Manuel jest ważnym i niezastąpionym człowiekiem

lay
 Manuel odczuwa potrzebę bycia wciąż zajętym. Czuje, że bez tego jego życie nie ma znaczenia, że marnuje swój czas, że społeczeństwu na nim nie zależy, nikt go nie kocha, nikt nie potrzebuje.

   Kiedy więc budzi się rano ma pełną listę zadań do wykonania: obejrzeć wiadomości w telewizji (coś mogło się wydarzyć nocą), przeczytać gazetę (coś mogło wydarzyć się wczoraj), poprosić żonę, aby nie pozwoliła spóźnić się dzieciom do szkoły, jechać samochodem, taxi, autobusem, metrem, będąc przez cały czas w pełni skoncentrowany, wpatrzony w próżnię, spoglądając co pewien czas na zegarek, przeprowadzając w miarę możliwości kilka rozmów przez telefon komórkowy - upewniając się jednocześnie, że wszyscy widzą jakim jest ważnym człowiekiem, człowiekiem użytecznym dla świata.
   Manuel przybywa do pracy i zaczyna ślęczeć nad stosem papierów, które na niego czekają. Jako pracownik robi wszystko, aby pokazać swojemu szefowi, że się nie spóźnił. Jako szef natychmiast goni wszystkich do pracy; jeżeli brakuje pilnych zadań do wykonania, Manuel dopilnuje, aby coś rozwijano, coś tworzono, wdrażano nowy plan, rozpoczynano nowy cykl działań.
   Manuel jada lunch - lecz nigdy samotnie. Jako szef, siada obok przyjaciół, dyskutuje nad nowymi strategiami, mówi źle o konkurencji, mając zawsze ukrytego jakiegoś asa w rękawie, narzeka (z dumą w głosie), że jest przepracowany. Jako pracownik Manuel także siada do stołu z przyjaciółmi, narzekając na szefa, utrzymując że pracuje dużo ponad ustalony czas pracy, twierdząc rozpaczliwie (z dumą w głosie), że tak wiele zależy od niego.
   Manuel - niezależnie szef czy pracownik - pracuje całe popołudnie. Od czasu do czasu spogląda na zegarek, już czas iść do domu, ale on wciąć ma jakiś detal do dopracowania, dokument do podpisania. Jest uczciwym człowiekiem; chce zasłużyć na swoje wynagrodzenie, spełnić oczekiwania innych , ziścić marzenia swoich rodziców, którzy tak bardzo natrudzili się, aby zapewnić mu niezbędne wykształcenie.
Wreszcie wraca do domu. Bierze prysznic, zakłada wygodne ubranie i siada przy stole, aby zjeść obiad z rodziną. Pyta dzieci o szkołę, żonę o to jak spędziła dzień. Sam bez przerwy opowiada o swojej pracy, tak aby opowieści były nauką - nie lubi przynosić do domu problemów. Obiad skończony, dzieci - które nie są ani trochę zainteresowanie pouczeniami, obowiązkami, czy czymkolwiek podobnym - natychmiast odchodzą od stołu i siadają przed komputerem. Manuel także siada przed starym urządzeniem z czasów jego dzieciństwa, noszącym nazwę telewizor. Jeszcze raz ogląda wiadomości (być może coś wydarzyło się popołudniu).
   Idąc do łóżka, na stoliku tuż obok układa książki techniczne - bez względu czy jest szefem, czy pracownikiem, wie że konkurencja jest duża i że jeżeli nie jest się na bieżąco z wiedzą, można stracić pracę i stanąć przed jednym z najgorszych przekleństw: bezrobociem.
   Przez chwilę rozmawia z żoną - mimo wszystko jest łagodnym, ciężko pracującym i kochającym mężczyzną, który dba o swoją rodzinę i jest gotowy bronić jej w każdych okolicznościach. Sen wkrótce nadchodzi, a Manuel zasypia wiedząc, że następny dzień będzie bardzo pracowity, musi więc zregenerować swoje siły.
Tej nocy Manuel ma sen. Anioł pyta go: "Dla kogo to wszystko robisz?" Odpowiada, że jest odpowiedzialnym człowiekiem.
   Anioł zadaje ponownie pytanie: "Czy mógłbyś zatrzymać się tylko na piętnaście minut dziennie i spojrzeć na świat, na siebie, najzwyczajniej nic nie robiąc?". Manuel stwierdził, że z miłą chęcią by tak robił, jednak brakuje mu na to czasu. "Próbujesz mnie oszukać", powiedział anioł. "Każdy ma na to czas, to czego brakuje to odwaga. Praca jest błogosławieństwem jeśli pomaga nam myśleć o tym co robimy. Jednak staje się przekleństwem, kiedy jej jedynym celem jest powstrzymywanie nas od myślenia o znaczeniu naszego życia ".
   Manuel budzi się w środku nocy, oblany zimnym potem. Odwaga? Jak to możliwe, że mężczyzna, który poświęca się swojej rodzinie może nie mieć odwagi na to, by zatrzymać się na piętnaście minut dziennie?
Lepiej zamknąć oczy, to tylko sen, takie pytania do niczego nie prowadzą, a jutro kolejny pracowity dzień.

 

Rozdział drugi: Manuel jest wolnym człowiekiem

   Manuel pracuje już bez przerwy od 30 lat, zapewnia dzieciom edukację, daje dobry przykład, poświęca swój cały czas na pracę i nigdy nie zastanawia się: "Czy to co robię ma jakieś znaczenie?" Jego cała uwaga skierowana jest na fakt, że im bardziej będzie zapracowany, tym wyższa będzie jego wartość w oczach innych ludzi.
   Jego dzieci rosną i opuszczają dom, on awansuje w pracy, aż do momentu, kiedy dostaje zegarek lub pióro jako dowód uznania za wszystkie te lata pracy, przyjaciele ronią łzę lub dwie, po czym nadchodzi długo oczekiwany moment: Manuel idzie na emeryturę, odtąd może robić wszystko co mu się podoba!
   Przez pierwsze kilka miesięcy bez przerwy odwiedza biuro, w którym pracował, ucina pogawędki ze starymi przyjaciółmi i cieszy się przyjemnością tego, o czym zawsze marzył: długim snem. Chodzi na spacery po plaży lub po mieście, potem jest dom na wsi, który zdołał kupić za cenę wielu wyrzeczeń, odkrywa ogrodnictwo i krok po kroku poznaje tajemnice uprawy kwiatów i innych roślin. Manuel ma czas, cały czas tego świata. Podróżuje, korzystając z pieniędzy, które udało mu się odłożyć. Odwiedza muzea, w ciągu dwóch godzin uczy się tego, co malarze i rzeźbiarze z różnych epok rozwijali przez wieki, ale przynajmniej czuje, że wzrasta jego kulturalne obycie. Robi setki, tysiące zdjęć i wysyła je do przyjaciół - bądź co bądź, muszą wiedzieć jaki jest szczęśliwy!
   Mija kilka kolejnych miesięcy. Manuel uczy się, że ogrody nie kierują się tymi samymi regułami, co ludzie - musi upłynąć trochę czasu zanim urośnie to, co sobie zaplanował i trzeba doglądać czy na krzewach róży rosną już pąki. W chwili szczerej refleksji odkrywa, że wszystko co zobaczył podczas swoich podróży to krajobrazy zza okna autobusu wycieczkowego, pomniki magazynowane na fotografiach 6x9, jednak prawdą jest, ze nie odczuwa niczego specjalnego - był bardziej zatroskany o to, jak opowiedzieć przyjaciołom o swojej magicznej przygodzie w obcym kraju.
   Nadal ogląda wszystkie wiadomości w telewizji, czyta więcej gazet (bo teraz ma więcej czasu), dbając o to by być dobrze poinformowaną osobą, zdolną do rozmów na tematy, na których zgłębienie wcześniej nie miał czasu.
   Szuka kogoś z kim mógłby podzielić się swoimi opiniami - ale oni są zanurzeni w rzece życia, pracując, robiąc coś, zazdroszcząc Manuelowi jego wolności, a jednocześnie będąc szczęśliwi z bycia użytecznymi dla społeczeństwa, będąc "zajęci" czymś ważnym.
   Manuel szuka pociechy u swoich dzieci. One zawsze okazują mu dużo serdeczności - był dobrym ojcem, przykładem uczciwości i poświęcenia - jednak mają także inne zmartwienia, mimo że uważają niedzielny obiad za obowiązkowy.
   Manuel jest wolnym człowiekiem, cieszącym się znośną sytuacją finansową, jest na bieżąco z aktualnymi informacjami, ma wzorową przeszłość, ale co teraz? Co robić z całą tą wolnością, zdobytą z takim trudem? Wszyscy mu gratulują, wszyscy nagradzają ale nikt nie ma dla niego czasu. Powoli Manuel zaczyna bywać smutny i niepotrzebny - mimo wszystkich lat, które spędził służąc światu i własnej rodzinie.
Pewnej nocy anioł pojawił się w jego śnie: "Co zrobiłeś ze swoim życiem? Czy starałeś się iść za marzeniami?"
   Manuel budzi się oblany zimnym potem. Jakimi marzeniami? To były jego marzenia: zdobyć dyplom, ożenić się, mieć dzieci, zapewnić im edukację, iść na emeryturę, podróżować. Dlaczego anioł nęka go takimi bezsensownymi pytaniami?
   Zaczyna się kolejny długi dzień: gazety, wiadomości w telewizji, ogród i obiad. Trochę snu, robisz coś, na co ma się ochotę i w tym szczególnym momencie odkrywasz, że nie odczuwasz potrzeby robienia czegokolwiek. Manuel jest wolnym i smutnym człowiekiem, jeden krok od depresji, gdyż był zawsze zbyt zapracowany, aby myśleć o znaczeniu życia, podczas gdy lata biegły niezauważone. Przypomina sobie fragment wiersza: "przeszedł przez życie/ale nie żył."
   Jednak teraz trudno to zaakceptować, lepiej więc zmienić temat. Wolność, zdobyta po tak ciężkich walkach jest zakamuflowanym zesłaniem.

 

Zakończenie: Manuel idzie do Nieba

   W dwóch poprzednich fragmentach prześledziłem życie Manuela, to jak bardzo był zajęty i jak odkrywał, że praca - jakakolwiek by nie była - nadaje życiu znaczenie, nie zastanawiając się przy tym nigdy jakie jest to znaczenie.
   Potem Manuel idzie na emeryturę. Przez chwilę cieszy się wolnością i tym, że nie musi budzić się w określonych godzinach, oraz tym, że może korzystać z własnego czasu jak tylko tego pragnie. Jednak wkrótce wpada w depresję: czuje się niepotrzebny, odsunięty od społeczności, którą pomagał budować, opuszczony przez swoje, teraz już dorosłe dzieci, niezdolny do zrozumienia znaczenia, jakie ma życie - nigdy nie zadawał sobie słynnego pytania: "Co ja tutaj robię?"
   Pewnego dnia nasz drogi, uczciwy, oddany Manuel umiera - tak jak się to przytrafia wszystkim innym Manuelom, Paulom, Mariom i Monikom. Tutaj zacytuję słowa Henry Drummonda, którego błyskotliwa książka "Największy dar" opisuje co dzieje się od tej chwili"
   "Każdy z nas w jakimś momencie swojego życia zadaje sobie pytanie, podobnie jak inne pokolenia: "Co jest najważniejsze w naszym życiu?"
Chcemy wykorzystać nasze dni, w miarę możliwości jak najlepiej, bo nikt nie przeżyje naszego życia za nas. Musimy więc wiedzieć gdzie powinniśmy skierować nasze starania, jaki jest najwyższy cel.
   Przyzwyczailiśmy się słyszeć, że najważniejszym skarbem w życiu duchowym jest wiara. Wiele wieków religii opiera się na tym prostym słowie. Czy uważamy, że wiara jest najważniejszą rzeczą na świecie? Jeśli tak, mylimy się całkowicie.
W Liście do Koryntian, rozdział XIII Święty Paweł przenosi nas do pierwszych dni Chrześcijaństwa. Kończy słowami:" Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."
   Nie jest to jakaś powierzchowna opinia autora tych słów, Świętego Pawła. Mówiąc wcześniej, w tym samym liście o wierze, pisze: "Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym." Paweł nie unika pytań; wręcz przeciwnie, porównuje wiarę i miłość, rozstrzygając ostatecznie "(...)największa jest miłość".
   Mateusz opisał nam Dzień Sądu Ostatecznego: Syn Boży siedzi na tronie i jak pasterz oddziela kozy od owiec.
W tym świetle, wielkie pytanie dla ludzkości nie będzie brzmiało "Jak żyłem" ale raczej:    "Jak kochałem?" Ostatecznym testem wszystkich poszukiwań zbawienia będzie Miłość. Nie będą brane pod uwagę żadne konta tego co robiliśmy, w co wierzyliśmy, co osiągnęliśmy. Nie będziemy o to pytani. To o co zostaniemy zapytani, to jak kochaliśmy naszych sąsiadów. Błędy jakie popełniliśmy nie będą nawet wspominane. Będziemy osądzeni za dobro którego nie czyniliśmy. Trzymając Miłość zamkniętą wewnątrz samych siebie, występujemy przeciw Duchowi Bożemu, czym dowodzimy, że nigdy Boga nie poznaliśmy, że On kochał nas na próżno, a śmierć Jego syna nie przyniosła żadnego skutku."
    W tym jednak przypadku, Manuel zostaje ocalony w chwili śmierci, gdyż mimo, że nigdy nie nadał swemu życiu znaczenia, zdolny był do miłości, utrzymywania własnej rodziny i robienia tego, co robił z godnością. Jednak, choć to szczęśliwe zakończenie, ostatnie dni jego życia na ziemi były bardzo skomplikowane.
Powtarzam frazę, którą usłyszałem od Shimona Peresa na Światowym Forum w Davos: "Zarówno optymista i pesymista umierają. Jednak każdy z nich korzysta ze swojego życia w całkowicie odmienny sposób".

Tłumaczenie: JR