Wydanie: 70

Całkowita samotność

lay

   Dziennikarze zakończyli wszystkie wywiady, wydawcy wrócili pociągiem do Zurychu, wszyscy przyjaciele, z którymi byłem na obiedzie, poszli do domów, a ja wyszedłem na spacer po Genewie. Był wyjątkowo przyjemny wieczór, ulice są wyludnione, a bary i restauracje tętnią życiem, wszystko wydaje się całkowicie spokojne, uporządkowane, ładne, aż tu raptem...
   ... dotarło do mnie , że jestem zupełnie sam.
   Naturalnie często tego roku zostawałem sam. Około dwóch godzin stąd samolotem, czeka na mnie moja żona. Oczywiste jest także, że po takim dniu jak dzisiaj, wypełnionym pracą, nie ma niczego lepszego, jak przechadzka wśród uliczek i wąskich zaułków starego miasta, nie musząc mówić niczego do nikogo, kontemplując tylko piękno, znajdujące się wokół mnie. Mimo to, tej nocy, z jakiegoś powodu, którego nie jestem świadomy, uczucie samotności jest przytłaczające i bolesne - nie ma w pobliżu osoby, która mogłaby mi towarzyszyć, nikogo z kim mógłbym podzielić się swoimi wrażeniami.
Noszę oczywiście telefon komórkowy w swojej kieszeni, a w nim kilka numerów do znajomych, jest jednak trochę zbyt późno, aby dzwonić do kogokolwiek. Zastanawiam się, czy nie udać się do jednego z barów, aby wypić drinka - najprawdopodobniej, ktoś by mnie rozpoznał i zaprosił do stolika. Zastanawiam się jednak także, czy nie jest ważne, aby zejść głęboko do podstaw tej pustki i poczuć, że dla nikogo nie ma żadnego znaczenia czy żyjemy, czy nie - idę więc dalej.
   Widzę fontannę i przypominam sobie, że byłem tutaj z rosyjską malarką, która przygotowywała ilustracje do tekstu, który pisałem dla Amnesty International. Nie zamieniliśmy wtedy niemalże słowa, wsłuchując się jedynie w plusk tryskającej wody i dźwięk skrzypiec, dochodzący z oddali. Byliśmy oboje zanurzeni w myślach, jednak każde z nas wiedziało, że choć oddaleni, nie byliśmy sami.
   Przeszedłem kawałek, kierując się na Katedrę. Przez uchylone okno, po drugiej stronie ulicy, widzę rozmawiającą rodzinę; ten widok sprawia jedynie, że uczucie samotności gwałtownie narasta. Teraz wieczorny spacer zamienił się w podróż przez noc, która umożliwi zrozumieć uczucie całkowitego osamotnienia.
   Zaczynam wyobrażać sobie, jak wiele milionów ludzi w tym szczególnym momencie czuje się całkowicie bezużytecznymi i nieszczęśliwymi - bez względu na to jak są bogaci, piękni i fascynujący, tak właśnie się czują - ponieważ dzisiaj są całkiem sami, tak jak ostatniej nocy. Jutro także mogą być samotni. Młodzi ludzie, którzy nie znaleźli nikogo z kim mogliby wyjść dzisiejszej nocy, starsi ludzie, siedzący przed telewizorem, który wydaje się być ostatnią deską ratunku, biznesmeni w swoich hotelowych pokojach, zastanawiający się czy to, czym się zajmują ma jakikolwiek sens. Zastanawiają się, bo wszyscy z nich są w rozpaczy wywołanej przez samotność.
   Pamiętam, że ktoś świeżo po rozwodzie powiedział podczas obiadu: "teraz mam tyle wolności, ile sobie wymarzyłem". To kłamstwo. Nikt nie pragnie takiej wolności. Każdy z nas chce się zaangażować, chce mieć przy swoim boku osobę, która będzie towarzyszyła mu w podziwianiu piękna Genewy, dyskutowała o życiu lub nawet jadła razem z nami kanapkę. Lepiej zjeść tylko pół kanapki, niż całą, nie mając w pobliżu kogoś, z kim można się czymkolwiek podzielić, nie tylko małym kawałkiem jedzenia. Lepiej być głodnym, niż samotnym, ponieważ kiedy jest się samotnym - mówię o tym rodzaju samotności, którego nie wybieramy, takim, który jesteśmy zmuszeni zaakceptować - to tak jakby nie było się już człowiekiem,.
   Idę w kierunku pięknego hotelu nad brzegiem rzeki, w którym znajdują się bardzo wygodne pokoje, uprzejmy personel i obsługa na najwyższym poziomie. Wkrótce zasnę, a jutro to dziwne uczucie, które z jakiegoś powodu powaliło mnie dzisiaj będzie niczym więcej, jak tylko wspomnieniem, odległym i dziwnym, gdyż nie będę miał więcej powodów, aby powiedzieć: Jestem samotny.
   W drodze powrotnej mijałem innych samotnych ludzi; patrzyli arogancko (gdyż wolą udawać, że chcą być sami w tak piękny wieczór) lub smutno (gdyż wiedzą, że nic w życiu nie jest ważne). Zastanawiam się czy ich nie zagadać, jednak wiem, że wstydzą się swojej samotności. Być może lepiej dla nich, że dotrą do granic i zrozumieją jak ważne jest, aby się odważyć, by rozmawiać z nieznajomymi, by nauczyć się gdzie można spotkać ludzi, aby unikać wracania do domu z zamiarem oglądania telewizji lub czytania książki - jeżeli tak nie zrobią, przestaną dostrzegać jakie życie ma znaczenie, samotność stanie się wadą, a długa droga powrotna do obcowania z innymi ludźmi nie zostanie nigdy odnaleziona.